POLSKA: czy rząd będzie procedował ustawę o OZE pomimo uchybień w jej założeniach?


W dniu dzisiejszym rząd ma w porządku posiedzenia dyskusję na temat ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii (OZE). Czy się nią faktycznie zajmie, to sądząc po dotychczasowym działaniach, nie jest przesądzone ale pytanie jest w jakim obszarze powinien się nią zająć. Istnieje bowiem kilka przesłanek mówiących, że projektu ustawy:

  • jest niezgodny z prawem – ale tym się zająć powinni prawnicy,
  • jest niezgodny z wymogami unii – tu też rola prawników oraz, że
  • powstał w oparciu o błędne założenia – i tym również powinni zająć się eksperci.

Niewątpliwie jednym z takich ekspertów i autorytetów w dziedzinie OZE jest prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, Grzegorz Wiśniewski. Wskazuje on na kilka błędów, które podważają poczynione dla założeń ustawy szacunki.

Po pierwsze:

Jako referencyjne dla OZE wskazano w 2013 r. koszty wyrażone w cenach bieżących (tzn. z uwzględnieniem inflacji) za wytworzenie 1 MWh we wszystkich źródłach. Tymczasem jest to poziom adekwatny tylko dla farm wiatrowych oddanych w ub.r. i obliczony przy założeniu stabilizacji rynku zielonych certyfikatów.

Po drugie:

Na kolejne lata zestawiono tę kwotę z ceną 1 MWh energii wyprodukowanej przez jednostki konwencjonalne, ale wyrażoną w cenach stałych, czyli bez uwzględnienia inflacji.

Po trzecie :

Nie dokonano  analizy kosztów budowy nowych jednostek gazowych, węglowych (wraz z karami za emisję CO2),  jądrowych, które są znacząco wyższe niż bieżąca cena energii z sieci.

Po piąte:

|Nie uwzględniono w analizie skutków wsparcia dla OZE po 2020 r., aż do 2035 r. od 2023 r. wszystkie odnawialne źródła będą produkować prąd taniej niż jednostki konwencjonalne. – Jeśli weźmiemy pod uwagę technologie i założymy, że prawo nie będzie ich dyskryminowało, to np.  w przypadku farm wiatrowych zrównanie w kosztach produkcji następuje już w 2021 r., a w przypadku większych elektrowni fotowoltaicznych – w 2018 r.

To trochę zatrważające, że ma powstawać prawo, które powstaje na podwalinach błędnych założeń. Ale dużo bardziej zatrważające jest iż ma powstać pomimo posiadania tej wiedzy przez osoby je ustanawiające. Rozumiemy, że 4 lata opóźnienia we wrażaniu ustawy to makabrycznie długo ale jesteśmy przekonani, że brnięcie w błędzie jest dużo gorsze niż przyznanie się do niego.

 

Źródło: Rzeczpospolita

 

 


Jeżeli chcesz, podaj dalej:                     lub dołącz do nas na Facebooku oraz Google+    ----------------->
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Blip
  • Wykop
  • Blogger
  • Email