WLK. BRYTANIA: energetyka jądrowa podsumowanie


Tak jak zieloni (zwolennicy OZE) mają w Europie swoje Niemcy, Szwajcarię, Włochy, Austrię, tak fioletowi (zwolennicy energetyki jądrowej) mają Wielką Brytanię, Czechy i Finlandię (choć Finlandię trochę mniej bo to póki co bardziej reklamacja niż reklama) – ulubione kraje, które swoim postępowaniem dają jednym czy drugim oręż do wspierania swoich argumentów.

 

Widmo blackoutu, prawie jak w Polsce

Energetyka jądrowa w Wlk. Brytania - ilość reaktorów 2013-2035
Ilość reaktorów w Wlk. Brytanii w 2013-2035

Wielka Brytania posiada w obecnej chwili 9 działających elektrowni jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej netto 9’243 MWe (więcej szczegółowych informacji na stronie poświęconej Wlk. Brytanii).

Średnia wieku tych reaktorów wynosi 30 lat w zawiązku z czym dożywają one właśnie kresu swego zaprojektowanego życia. Zgodnie z planami, z końcem tej dekady Anglikom zniknie 2/3 tych reaktorów a już trzy lata później (od roku 2023) zostanie czynna tylko jedna elektrownia jądrowa o mocy zainstalowanej niewiele ponad 1 GWe (1’188 MW).

 

Widmo wielu cieszy

Oczywiście Anglicy zdają sobie sprawę z nadchodzących kłopotów ale wbrew tej opinii, wystąpienie 20 marca 2013 r. szefa brytyjskiego Office of Gas and Electricity Markets – Alistaira Buchanan, spowodowało spore poruszenie w branży energetycznej. Szef OfGEMU zaapelował w swoim wystąpieniu o przyspieszenie prac nad reformą rynku energii gdyż według jego analiz grozi poważny kryzys energetyczny jeszcze przed 2020 r.

Oczywiście każda z grup uczestników rynku energii (może poza twórcami na których spoczywa teraz przygotowanie nowelizacji prawa energetycznego) – zwolennicy OZE, EJ, gazu łupkowego i energetyki konwencjonalnej, natychmiast ogłosiła, że inwestycje w ich sektor są gwarantem sukcesu a słowa szefa Alistaira Buchanan odczytują jako głos poparcia dla swojej działki. „I tylko żeby nie zwlekać”. Przedstawiciele gazu łupkowego byli odrobinę bardziej powściągliwi twierdząc, że trzeba inwestować we wszystko.

 

Tylko jak? Jest późno a prawie wszyscy sobie poszli

Zrównoważony rozwój mixu energetycznego jest oczywiście najsłuszniejszą drogą, tylko zastanawiamy się, w jaki sposób Anglicy chcieliby do 2020 r. uzupełnić straty w mocach za pomocą energetyki jądrowej? I mimo, że w wielu miejscach mają sytuację zupełnie inną niż w Polsce, to tu problem mają odrobinę podobny. Różnica polega tylko na tym, że w naszym kraju spodziewamy się znaleźć na granicy bilansu energetycznego w 2015/16 r.

Pozostałe różnice są takie, że Anglicy posiadają doświadczenia w energetyce jądrowej, nam natomiast na razie żaden inwestor z tematu się jeszcze nie wycofał. Bo przypomnijmy, że w 2012 r. w UK, RWE npower i E.ON podjęły decyzję o wycofaniu się z energetyki jądrowej. Na ich miejsce pod koniec roku znalazł się nowy inwestor – Hitachi ale podał do publicznej wiadomości, że jeżeli będzie budował elektrownie jądrowe, to na bazie reaktorów typu ABWR, który to reaktor nie ma ani nawet nie rozpoczął jeszcze procedury pozyskiwania krajowego zezwolenia dla typu. Takie pozwolenie otrzymał w grudniu 2012 r. inny reaktor EPR a jego zdobycie trwa ok. 4 lat. A nawet bez tych kłopotów średni czas budowy elektrowni jądrowej od momentu decyzji do komercyjnego uruchomienia trwa ok. 10 lat.

W ślad jednak za RWE i E.ON z projektów energetyki jądrowej zrezygnowała też w grudniu włoska firma Enel a w lutym 2013 r. Centrica – partner energetyki jądrowej EdF’u ale o nich za chwilę.

Na dodatek 1 lutego 2013, rada Cumbrii, jedynego hrabstwa angielskiego, które rozważało wybudowanie na swoim terenie składowiska dla odpadów radioaktywnych, przewagą głosów 7 do 3 przegłosowała ostatecznie wycofanie się z wartego 12 mld GBP projektu.

 

A Hitachi woli… węgiel

Na placu boju, wśród opadającego kurzu po pozostałych uciekinierach oprócz wspomnianego Hitachi (które zresztą, jak mówi wiceprezes Hitachi Power Europe, nastawia się raczej w Europie na elektrownie węglowe) pozostaje już tylko NuGen i francuski EdF. Zresztą jest to koncern, który po zamknięciu elektrowni jądrowej Wylfa będzie również jedynym działającym operatorem elektrowni jądrowych w Wielkiej Brytanii.

 

Energetyka jądrowa – EdF’u chytry plan

Może własnie biorąc to pod uwagę koncern ten oczekuje od rządu w Londynie zagwarantowania ceny energii na poziomie 95-99,5 £ (110-115 €; 450-475 zł) za 1 MWh energii i to przez 40 lat. Gwarantowana cena miała by działać na zasadzie mechanizmu , tzw. contracts for difference (kontrakt na różnicach cenowych). Polega on na ustaleniu określonej ceny, po której wytwórca zgadza się sprzedawać energię. Jeśli realna cena rynkowa okaże się niższa, brakująca kwota będzie ponoszona przez odbiorców. Jeśli zaś ceny przekroczą ustalony poziom, różnicę pokryje wytwórca energii. Rząd Wielkiej Brytanii jest zainteresowany wsparciem przez 20 lat i dla ceny 80 £/MWh.

Nie dziwimy się, że takie rozwiązanie podoba się prezesowi PGE, odpowiedzialnej za projekt elektrowni jądrowej w Polsce. Nawet gdyby te ceny były tylko wyjściową pozycją negocjacyjną.


Jeżeli chcesz, podaj dalej:                     lub dołącz do nas na Facebooku oraz Google+    ----------------->
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Blip
  • Wykop
  • Blogger
  • Email