POLSKA: przestańcie oszukiwać premiera, ministra gospodarki i społeczeństwo


Jakoś tak mamy, że źle reagujemy na kłamstwa, półprawdy i inne próby manipulacji. Zresztą właściwie to jest jeden z celów tego portalu i jednocześnie powodów jego powstania – oddzielić w tłumie informacji te prawdziwe od tych nieprawdziwych. Z tej przyczyny kilka osób nas nie lubi ale… musimy z tym jakoś żyć.

Ostatnio pojawiły się krótkie aczkolwiek niektórych bardzo elektryzujące informacje odnośnie przyjęcia przez Ministerstwo Gospodarki Polskiego Programu Energetyki Jądrowej. „Przyjęcie” w tym wypadku oznacza, że MG przyjęło go w istniejącej postaci do dalszych prac, czyli w obecnej chwili – międzyresortowych. Nie mieliśmy więc w planach się tym zajmować gdyż ani nie jest to żaden z istotnych kroków (istotnym będzie gdy go Rada Ministrów przyjmie lub odrzuci) ani też nie niesie żadnych konkretnych informacji może poza tym, że

  1. start budowy elektrowni opóźni się o co najmniej 3 lata,
  2. zakończenie budowy pierwszego reaktora opóźni się o 5 (z czego można wyciągnąć wniosek, że budowa będzie trwała dłużej niż poprzednio sądzono) oraz, że
  3. termin zakończenia budowy pierwszej elektrowni teraz jest jeszcze mniej jasny bo będzie miał miejsce między styczniem 2025 a grudniem 2030.

Oprócz tego znajdziemy jeszcze w nim informację, że wykonano nowe analizy ekonomiczne i uwzględniono wnioski z katastrofy w Fukushimie ale tu już bez najmniejszego szczegółu co to ma oznaczać.

Jedno z bardziej, jak się wydaje, stanowczych stwierdzeń tego dokumentu brzmi:

Ostateczną decyzją warunkującą wdrożenie energetyki jądrowej będzie Decyzja Zasadnicza dla pierwszego reaktora (spodziewana najwcześniej w 2017 r.). Decyzja ta będzie wydawana każdorazowo dla każdego następnego reaktora.

(Podkreślenie tekstu zgodne z oryginałem)

Biorąc pod uwagę powyższe oraz, że jesteśmy przekonani, że na razie szkoda czasu na przyzwyczajanie się do PPEJ w tej postaci byśmy tematem nie zawracali nikomu głowy, gdyby nie fakt, że w prezentacji znaleźliśmy kilka miejsc rozmijania się z prawdą, na których to opiera się wartość tego dokumentu i na podstawie których premier, minister gospodarki, cały rząd i cały naród ma podejmować decyzję o wydaniu ok. 100 mld zł na związanie się z jakąś technologią na najbliższe 100 lat lub dłużej.

Skupmy się w tej chwili tylko na jednej, ostatniej stronie prezentacji Ministerstwa Gospodarki.

MG: prezentacj PPEJ 2013 - mapa EJ 300 km od Polski

Wydawać by się mogło z tego slajdu, że prawie wszyscy nasi sąsiedzi mają elektrownie jądrowe a oprócz tego nowe powstają jak grzyby po deszczu. Co prawda tekst obok mapy wydaje się wprowadzać trochę konsternacji nie korespondując z nią bo na mapie zaznaczone jako

reaktory w budowie

mamy wskazane 4 sztuki a tekst mówi o 6. Rzeczywistość jest natomiast jeszcze inna. U naszych sąsiadów, placów budowy jest 8 (dokładniej – osiem reaktorów, 4 elektrownie jądrowe) ale:

co słychać u pozostałych sąsiadów?

A gdyby tak trochę oddalić się z kamerą od naszej mapy i spytać

jakie inne elektrownie jądrowe budują europejczycy?

To niestety niewiele więcej budów zobaczymy. Wszystkie pozostałe kraje Europy budują co prawda jeszcze 2 (słownie dwa) reaktory jądrowe ale one są trochę dla przemysłu jądrowego… wstydliwymi kwestiami:

Wracając do slajdu serwowanego nam przez Ministerstwo Gospodarki wraz z Państwową Agencją Atomistyki. To, że Niemcy po 2024 będą jedynym sąsiadem bez EJ również mija się z prawdą (choćby Litwa) ale to szczegół. Natomiast przytoczony jest też (ku naszemu zdziwieniu) dość chętnie powtarzany (ale raczej wśród amatorów) jeden z mitów dotyczących Niemiec i Energiewende, jakoby Niemcy rezygnując ze swoich elektrowni jądrowych musieli zacząć importować energię jądrową z Francji. Pomijamy, że autorzy rozwinęli wodze fantazji i mówią o imporcie takowej również z Polski (która raczej jeszcze jej nie będzie miała a zwłaszcza w nadmiarze) oraz Szwajcarii (która wkrótce po 2024 może już nie mieć jej w nadmiarze). Ale  też Niemcy, wbrew tym wielokrotnie powtarzanemu sloganowi, są eksporterem energii netto i do Francji więcej wysyłają zielonej energii niż importują fioletowej. I coś, co nas najbardziej w tym wszystkim przejmuje a właściwie odraża, to fakt, że te informacje podają instytucje, które powinny bazować na liczbach i faktach a nie miejskich legendach.

O ile mówienie o przyszłości jest często obarczone niepewnością, to oglądanie przeszłości potrafi dostarczać już jasnych faktów. Zobaczmy zatem, jak mapka z PPEJ wyglądała w międzyczasie, czyli od początku przygotowań do PPEJ w 2009 r.

PPEJ 2009 mapka (brak EJ Ignalina, choć zaznaczona Litwa pozostała ale już wtedy wiedziano, że zostanie zamknięta)PPEJ 2012 - mapka nadzieirzeczywistość 2013

Jak widać, nie tylko optymistyczne plany budów stały się iluzją ale również znikło kilka już istniejących elektrowni. W 4 lata. I to tylko w promieniu najbliższych 300 km od granic Polski. Natomiast bilans z całej Europy w tym czasie wynosi:

Oddano reaktorów jądrowych do eksploatacji: 0
Zamknięto reaktorów jądrowych: 13

Może by tak więc przestać w tych zaawansowanych analizach oszukiwać premiera, ministra gospodarki, społeczeństwo i siebie? I może to naiwne pytanie ale czy Ministerstwu Gospodarki zależy aby projekt energetyki jądrowej promować w taki sposób, czy ktoś ich po prostu „wpuszcza w maliny”?

 


Jeżeli chcesz, podaj dalej:                     lub dołącz do nas na Facebooku oraz Google+    ----------------->
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Blip
  • Wykop
  • Blogger
  • Email