BIAŁORUŚ: elektrownia jądrowa rządzi się swoimi prawami


W białoruskim Ostrowcu tuż przy granicy białorusko-litewskiej i około 30 km od Wilna, budowana jest prze Rosatom elektrownia jądrowa, którą docelowo mają tworzyć dwa bloki o mocy 1150 MW każdy. Przedsięwzięcie finansują Rosjanie, którzy w zamian mają później zarabiać na energii wytwarzanej w elektrowni w Ostrowcu.

Każda inwestycja budowlana, nie tylko duża, musi spełniać przepisane jej prawem warunki oraz stosować się do zatwierdzonych procedur. To również dotyczy elektrowni jądrowych i tu oprócz wymogów krajowych jest stosowana również konwencji z Espoo. Częścią jej jest sekwencyjny harmonogram działań dotyczący między innymi opracowań, uzyskiwanych pozwoleń i konsultacji z zainteresowanymi stronami.

Tymczasem na Białorusi sprawa wygląda trochę inaczej. Najpierw zaczęto budowę a dopiero potem zaczęto zastanawiać się nad pozwoleniami.

Litwa jest zaskoczona działaniami Mińska w związku z budową elektrowni jądrowej w Ostrowcu.
Białoruś jeszcze nie odpowiedziała na pytania zadane przez Litwę w sprawie bezpieczeństwa jądrowego
– powiedział szef MSZ Linas Linkeviczius.

Te działania zaskakują i zasmucają. Pojawia się pytanie – jeśli wszystko odbywa się bezpiecznie i sprawnie, dlaczego Białoruś nie chce wypełniać wymagań Konwencji z Espoo. Konwencja z Espoo to uznany na świecie dokument, który określa kwestie bezpieczeństwa jądrowego i związane z nim zagadnienia, w szczególności jeśli chodzi o kraje sąsiednie

Białoruś również nie przeprowadza badań sejsmicznych, choć w końcu XIX wieku i na początku wieku XX, w tym rejonie zarejestrowano silne trzęsienia ziemi.

Według ministra Litwy, największym problemem jest to, że elektrownię jądrową zaczęto budować przed zakończeniem badań wpływu na środowisko.
Źródło: cire, PR


Jeżeli chcesz, podaj dalej:                     lub dołącz do nas na Facebooku oraz Google+    ----------------->
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Blip
  • Wykop
  • Blogger
  • Email